Stanęliśmy pod domem, westchnęłam ciężko. Wysiedliśmy i powoli weszliśmy do środka. Rozejrzałam się dookoła, było cicho. Pomyślałam, że może nikogo nie ma... ale drzwi byłyby otwarte? Dziwne. Ściągnęliśmy buty i zaprowadziłam go do pokoju, który był na piętrze, na końcu strasznego, ciemnego korytarza. Sam pokój też był strasznie ponury, nie czułam się w nim dobrze.
- Tylko że wiesz, że mamy na to jakoś 3 tygodnie? - spojrzałam na niego zamykając za nami drzwi.
- Tak, ale... - zaczął, jednak ktoś gwałtownie otworzył drzwi, popychając mnie. Była to Martha - tak się nazywała.
Zmierzyła wzrokiem mnie i Matta.
- Mówiłam ci już, że nie chcę abyś tu nikogo sprowadzała! - prychnęła.
- Musimy zrobić projekt na lekcje, na ocenę. - powiedziałam tylko.
Ta tylko fuknęła coś wkurzona i trzasnęła drzwiami tak, że aż jakaś brzydka figurka kota spadła na podłogę z komody. Westchnęłam ciężko.
- Nerwowa... - przyznał.
- Taa. - westchnęłam znów.
Po chwili zajęliśmy się projektem, było przy tym masa pracy i nie skończyliśmy dzisiaj, mieliśmy prawie połowę. Był już wieczór i Matt miał wracać do domu, odprowadziłam go do drzwi, akurat przechodziliśmy obok Marthy.
- Jeszcze sobie o tym porozmawiamy gówniaro. - warknęła łapiąc mnie za ramię i wbijając w nie swoje pazury. Miałam ochotę pisnąć z bólu, jednak zacisnęłam zęby, nie chciałam żeby Matt się wtrącał.
Puściła mnie i odprowadziłam chłopaka do samochodu, później pojechał a ja wróciłam i miałam kazanie.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz