Ocknęłam się dopiero w szpitalu, powoli otworzyłam oczy, od razu oślepiło mnie ostre światło. Głosy wydawały się być tysiąc razy głośniejsze. Kiedy w końcu udało mi się rozejrzeć, zauważyłam że lekarz stoi przy mnie.
- Dzień dobry, jak się pani czuje? - zapytał.
- Potwornie. - jęknęłam cała obolała.
Zadał mi kilka pytań, aby zbadać, czy nie straciłam pamięci. Było z nią wszystko ok, jednak dopiero po chwili wróciła do mnie świadomość, co się stało.
- Co z moim tatą? - spytałam szybko.
- Spokojnie, twój tata miał poważnie uszkodzone narządy wewnętrzne, musieliśmy go operować i zapadł w śpiączkę. - mówił ze stoickim spokojem.
- Ś-śpiączkę... - zająknęłam się ze łzami w oczach. - Ale obudzi się?
- Tego nie mogę Pani obiecać. Jest jeszcze jedna, zła wiadomość. - powiedział czytając kartę. - Pani stan również był ciężki, życie pani dziecka również było zagrożone. Ojciec dziecka zdecydował, aby to panią uratować. - powiedział.
- Ojciec...? - zmarszczyłam delikatnie brwi.
Czyżby Matt jakimś cudem dowiedział się o ciąży? A może to Simon podał się za ojca, aby mnie uratować? Położyłam ręką na brzuchu i poczułam, jak do oczu znów napływają mi łzy. To prawda, nie chciałam tego dziecka, ale... ono niczym nie zawiniło, miało przecież prawo żyć!
- Tak, Matthew [nazwisko] xd - wyjaśnił.
- No tak. - mruknęłam.
- Proszę odpoczywać, niedługo przyjdzie pielęgniarka i poda pani leki. - uśmiechnął się delikatnie i wyszedł z sali, na której leżałam sama.
Powoli, mimo bólu obróciłam się na bok, lekko wtulając w poduszkę. Patrzałam ślepo w jeden punkt, myśląc nad tym, co jakiś czas czułam, jak po moim policzku spływają łzy. Dźwięki dalej były nie do wytrzymania.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz