Na początku zmarszczyłam brwi i chciałam go nawet odetchnąć, ale z racji tego, że to mój krasz od tylu lat nie byłam w stanie tego zrobić, więc odwzajemiałam jego pocałunki, trzymając dłonie na jego ramionach. Jego dłonie powędrowały w dół i stanęły na pośladkach.
- Gdzie te łapki kolego? - odsunęłam się od niego. Zawsze przeszkadzały mi takie zachowania, jeśli ktoś nie jest mi bliski.
Ten jedynie się uśmiechnął, podszedł do mnie i znów namiętnie pocałował, a pode mną normalnie ugięły się nogi. Po pewnym czasie wsiedliśmy w samochód przerywając pocałunki i pojechaliśmy do mnie, tam cały czas namiętnie się całując weszliśmy do pokoju i opadliśmy na łóżko. Czułam jak policzki mnie pieką i jak jest mi gorąco pod nim, czułam też jego z każdą chwilą powiększające się wybrzuszenie w spodniach.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz