Słysząc moje imię, wypowiadane przez znajomy głos otworzyłam szerzej oczy. Czego on tu chce? Wiem, że się nie martwi, więc po cholerę tu przylazł? Przerażała mnie myśl, że nie nadal nie umiem być dla niego chamska... słyszałam jak odsuwa krzesełko i siada obok mnie. Dziwnie się czułam, leżąc do niego plecami, więc położyłam się na plecach, krzywiąc lekko z bólu. Spojrzałam tylko na niego, starając się przybrać obojętne spojrzenie.
- Jak się czujesz? - zapytał.
- Nie udawaj, że cię to interesuje... - mruknęłam, patrząc w sufit.
Chłopak westchnął i patrzał tylko na mnie chwilę.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś o tej ciąży? - zapytał.
- A co niby byś zrobił z tą wiadomością? - spojrzałam na niego, widocznie nie wiedział co odpowiedzieć. - No właśnie. Jeszcze by się rozniosło po całej szkole, jak niby to, że mnie przeleciałeś. - mruknęłam znów kierując wzrok w sufit.
- Wiadomo coś, apropo twojego taty? - spytał po chwili milczenia.
- Jest w śpiączce, miał operację, nie wiadomo czy się obudzi. - powiedziałam. - Dobra, Matt... idź, nie męcz się tu ze mną. - westchnęłam widząc, że sam nie wie co mówić.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz