Dziwnie mi się patrzało na nich razem. Nie to żebym była zazdrosna... ale Emily nigdy jakoś specjalnie nie przepadała za Simonem, a teraz się z nim obściskuje. Dziwny widok ale cieszę sie, że jest szczęśliwa. Przynajmniej ona... po kolejnych dwóch godzinach wróciłam do domu. No... nie zupełnie do domu, musiałam teraz mieszkać u jakiejś rodziny zastepczej, zupełnie tego nie rozumiałam. Przecież mój ojciec żyje, nie potrzebna mk żadna rodzina zastępcza do cholery. Gdyby mieszkali tam normalni ludzie... byłabym w stanie to przeżyć. Ale mieszkają tam jakicyś psychopaci! Już na samym początku kazali mi oddać telefon, na szczęście ich zmyliłam dając jakiś stary. Oprócz szkoły nigdzie nie mogę wychodzić, zamykają drzwi wejściowe a klucze chowają nie wiadomo gdzie. Jest tu też dużo zamkniętych pokoi, a od jedzenia niby macochy robię się słaba i blada, źle się czuje.
***
Weekend minął mi paskudnie, z resztą tak jak ostatnie. Wstałam dużo wcześniej, niż powinnam a to wszystko przez to, że za nic nie mogłam zasnąć. Poszłam wziąć długi, gorący prysznic, umyłam też włosy. Później je rozczesałam, wysuszyłam i znów rozczesałam. Później się ubrałam.
***
Weekend minął mi paskudnie, z resztą tak jak ostatnie. Wstałam dużo wcześniej, niż powinnam a to wszystko przez to, że za nic nie mogłam zasnąć. Poszłam wziąć długi, gorący prysznic, umyłam też włosy. Później je rozczesałam, wysuszyłam i znów rozczesałam. Później się ubrałam.

Umalowałam jeszcze delikatnie, chociaż i tak było widać, że jestem blada. Powoli zeszłam na dół, chcąc już wychodzić.
- Aria, przygotowałam śniadanie. - powiedziała kobieta.
- Nie, dziękuję. Nie jadam śniadań. - skłamałam i wyszłam, nie czekając na odpowiedź, ta jednak wyszła za mną i złapała mnie mocno za nadgarstek, wbijając swoje sztuczne, długie i szpiczaste paznokcie w moją skórę, raniąc ją. - Ała! - wyrwałam się jej.
- Wiedz, że nie toleruję odmów gówniaro. - prychnęła.
Spojrzałam na nią przerażona, wyglądała, jakby chciała mnie zabić - na prawdę. Szybko uciekłam.
- Aria, przygotowałam śniadanie. - powiedziała kobieta.
- Nie, dziękuję. Nie jadam śniadań. - skłamałam i wyszłam, nie czekając na odpowiedź, ta jednak wyszła za mną i złapała mnie mocno za nadgarstek, wbijając swoje sztuczne, długie i szpiczaste paznokcie w moją skórę, raniąc ją. - Ała! - wyrwałam się jej.
- Wiedz, że nie toleruję odmów gówniaro. - prychnęła.
Spojrzałam na nią przerażona, wyglądała, jakby chciała mnie zabić - na prawdę. Szybko uciekłam.
***
Emily i Simon dzisiaj już zupełnie nie zwracali na mnie uwagi, przez co byłam zupełnie sama. Czułam się, jakby o mnie zapomniała. Zupełnie. Na przerwie poszłam na stołówkę, niemalże wszystkie stoliki były zajęte, zauważyłam, że Matt siedzi sam - z resztą jak cały czas ostatnio. Było mi go właściwie szkoda - i właśnie przez to siebie nienawidzę. Czemu nie mogę być wredną zołzą?! Westchnęłam ciężko i powoli podeszłam do jego stolika.
- Mogę? - spytałam stawiając tackę na blacie.
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
- Jasne. - skinął głową.
Usiadłam więc i lekko rozejrzałam, zauważyłam Emily i Simona, siedzących z szkolną elitą. Westchnęłam cicho. Wzięłam łyżeczkę do ust z swoim ulubionym jogurtem z owocami i płatkami owsianymi.
Czułam się nieco dziwnie, nie wiedząc gdzie patrzeć w końcu wyjęłam telefon i zaczęłam przeglądać fb powoli jedząc. Przez cały czas czułam na sobie jego wzrok.
Emily i Simon dzisiaj już zupełnie nie zwracali na mnie uwagi, przez co byłam zupełnie sama. Czułam się, jakby o mnie zapomniała. Zupełnie. Na przerwie poszłam na stołówkę, niemalże wszystkie stoliki były zajęte, zauważyłam, że Matt siedzi sam - z resztą jak cały czas ostatnio. Było mi go właściwie szkoda - i właśnie przez to siebie nienawidzę. Czemu nie mogę być wredną zołzą?! Westchnęłam ciężko i powoli podeszłam do jego stolika.
- Mogę? - spytałam stawiając tackę na blacie.
Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony.
- Jasne. - skinął głową.
Usiadłam więc i lekko rozejrzałam, zauważyłam Emily i Simona, siedzących z szkolną elitą. Westchnęłam cicho. Wzięłam łyżeczkę do ust z swoim ulubionym jogurtem z owocami i płatkami owsianymi.

- Emily i Simon są razem? - spytał nagle, spojrzałam na niego.
- No tak... od niedawna. - odpowiedziałam.
Kiedy spojrzeliśmy sobie w oczy, spuściłam spojrzenie po kilku chwilach lekko speszona.
- A ty jak się czujesz? Jesteś strasznie blada. - zauważył.
Zastanawiałam się chwilę co mu powiedzieć, prawdę czy udawać że jest ok?
- Tak sobie. - wzruszyłam ramionami.
- Może powinnaś wrócić do domu? - zaproponował.
Pokręciłam od razu przecząco głową.
- Wolę być tu, niż w domu...
- Dlaczego?
Westchnęłam.
- Z racji tego, że mój tata jest w śpiączce, wysłali mnie do jakiejś rodziny zastępczej. Są oni... co najmniej dziwni... przerażający. - poprawiłam się po chwili. - Masa zamkniętych pokoi itp. Nie mogę spać, bo w nocy są bardzo dziwne dźwięki no i dziwne jedzenie, to chyba przez nie się tak źle czuję.
Troszkę pożałowałam, że się tak rozgadałam bo jego na pewno to tak na prawdę nie interesuje...
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz