Dobrze że mój ojciec był w delegacji jeszcze tydzień, mogłam przynajmniej jako tako dojść do siebie. Nie chciałam żeby wypytywał, nie chciałam nikomu mówić o tym, co się stało. Matta nie chciałam już znać. Nie chodziłam w ogóle do szkoły, nie byłam w stanie, nie chciałam go spotkać. Wiedziałam, że i tak nie dam rady całe życie go unikać, a więc gdy tata przyjedzie, poproszę go, abyśmy się wyprowadzili. Tak będzie najlepiej.
Po kilku dniach zaczęłam się potwornie czuć, miałam cały czas mdłości, bolał mnie brzuch. Z początku myślałam że to jakaś grypa żołądkowa, jednak coś mnie naszło, aby zrobić test ciążowy, ku mojemu nieszczęściu wyszedł pozytywny. Robiłam je jeszcze kilka razy, łudząc się nadzieję że są popsute, jednak każdy pokazywał wynik pozytywny. Położyłam się na kanapie, owinęłam w koc i zaczęłam płakać. Jeden wieczór tak mi spieprzył życie... chciałam się zabić, nie chciałam tego dziecka, nie chciałam być w ciąży, chciałam cofnąć czas... załamana zadzwoniłam do Emily, mojej przyjaciółki. Wiedziałam, że tylko jej mogę zaufać.
**POV Emily**
Siedziałam na lekcji biologii, zastanawiając się co się dzieje z Arią. Nie dzwoni, nie odbiera, nie otwiera, nie ma jej w szkole... poważnie się o nią martwiłam. Nagle mój telefon zawibrował, podniosłam go i widząc, że dzwoni Ari od razu odebrałam.- Hej kochana. - powiedziałam od razu, jednak usłyszałam jej płcz. - Hej, Ari... co się stało? - mocno zbladłam, kiedy mi powiedziała, że jest w ciąży. - CO?! - wydarłam się na całą salę. - Kurwa, zaraz będę, ale błagam... nie rób sobie nic. - powiedziałam szybko.
Spakowałam rzeczy do torby i pośpiesznie wstałam, nagle jednak Matt, który siedział za mną złapał mnie za nadgarstek.
- Hej, coś nie tak z Arią? - zapytał.
Zmierzyłam go lekko wzrokiem, przecież nie rozpowiem wszystkim, że jest w ciąży... poza tym, nigdy nie lubiłam tego Matta. Był zwykłym dupkiem, nie rozumiałam dlaczego Aria się w nim kocha.
- Chyba nie powinieneś się tym interesować. - powiedziałam chłodno, wzięłam torbę i korzystając z tego, że nie ma nauczycielki wybiegłam z sali.
Matt?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz